foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
Old Bikes Only



Znowu zagrały silniki na Roztoczu

Stało się niepisaną tradycją to, że w pierwszy weekend lipca Roztocze ożywa za sprawą imprezy będącej żelaznym punktem w kalendarzu wielu motocyklistów. Nie jest tajemnicą, że motocykle zabytkowe miewają swoje humory, więc próba jazdy nocnej staje się nie lada wyzwaniem. Wiemy przecież jak to bywa z prądnicami, dzięki którym można ledwie wyjść na zero z bilansem prądów. Już po raz dziesiąty na pograniczu województwa podkarpackiego i lubelskiego odbył się Nocny Rajd Motocykli Zabytkowych zorganizowany przez  K.M. Czarna Brygada South East.W tym roku motocykliści wystartowali z Horyńca-Zdroju tak jak to było 9 lat temu na pierwszym Rajdzie Nocnym. Formuła rajdu jest ustalona. Z piątku na sobotę odbywa się etap nocny, który tym razem miał około 90 km a w sobotę podobnej długości etap dzienny. Śledząc historię tej imprezy nie można pominąć aspektu krajoznawczego. Organizatorzy rok rocznie dokładają starań aby trasy etapów przebiegały szczególnie pięknymi zakątkami, a harmonogram jest tak ułożony by można było zwiedzić wyjątkowo urokliwe miejsca regionu. O tym jak malowniczo wygląda ta kraina w blasku księżyca wiedzą wszyscy bywalcy imprezy.Mały spacerek przy świetle latarek do pogańskiej Świątyni Słońca położonej w głębi lasu niejednego przyprawił o chłodny dreszczyk emocji. To mistyczne miejsce skrywa wiele tajemnic. Na mecie jazdy nocnej w Suścu jak zwykle można było liczyć na rozgrzewający poczęstunek i długie pogawędki przy ognisku. W sobotnim etapie dziennym znalazła się krótka, piesza wycieczka po ścieżkach rezerwatu Czartowe Pole. Idąc malowniczą doliną rzeki Sopot można było podziwiać ruiny starej papierni Zamoyskich. Piękne widoki można było pooglądać także z wieży widokowej na Górze Grabowickiej położonej niedaleko mety rajdu.

Odrobina rywalizacji, jak wiadomo w takich okolicznościach przyrody nikomu jeszcze nie zaszkodziła, więc wszyscy uczestnicy chętnie bawili się wypełniając testy z historii motoryzacji, umiejętności udzielania pierwszej pomocy  a przede wszystkim zaliczali próby sprawnościowe kierowania motocyklem. Każdy starał się wjechać na metę w wyznaczonym czasie.Ukoronowaniem zmagań były konkursy wolnej jazdy oraz  elegancji, które obyły się Suścu późnym popołudniem. Zgromadziły one motocyklistów ubranych w stylowe strojez dawnych lat prezentujących swoje wspaniałe maszyny i liczną rzeszę podziwiających osiągnięcia dawnej motoryzacji oraz nietuzinkową pasję posiadaczy takowych pojazdów. Konkurs wolnej jazdy wygrał Mateusz Wysłocki, wykazując się świetnym opanowaniem motocykla Harley Davidson. Do konkursu elegancji przystąpiło sześciu śmiałków. Zwyciężył Piotr Tubilewicz  prezentując motocykl Harley Davidson w stroju przedwojennego policjanta. Różnorodność motocykli dzieli klasyfikację końcową rajdu na trzy kategorie. W kategorii motocykli wyprodukowanych przed 1945 rokiem I miejsce zajął Janusz Kuś jadący Sokołem 600. Wśród motocykli z lat 1945-1970 pierwszy był Michał Wierzchowski na Junaku M10 a w klasyfikacji motocykli najmłodszych (po 1970 roku) zwyciężył Mateusz Wysłocki (Harley Davidson Iron). Organizatorzy przyznali także wiele wyróżnień i uhonorowali uczestników biorących udział we wszystkich dziesięciu edycjach rajdu.Zwycięzcom gratulujemy, szczegółowe wyniki i wiele zdjęć na stronie: www.nocnyrajdweteranow.pl.Jazda po drogach Roztocza pozwala zauważyć zmiany jakie dokonują się z roku na rok. Coraz trudniej znaleźć szutrowe lub gruntowe drogi, teraz zostały zastąpione równiutkim asfaltem, są dobrze oznakowane i dużo bezpieczniejsze niż kiedyś.A jak zmienił się ten rajd przez ostanie dziewięć lat? Z perspektywy czasu trzeba stwierdzić, że cieszy się rosnącym zainteresowaniem. Pierwszy zebrał 46 uczestników, natomiast dziesiąty 162 i co najważniejsze nie zmienił się charakter imprezy, która oferuje uczciwą rywalizację, miłą atmosferę i mnóstwo atrakcji.Nieco mniej bywa odcinków terenowych, ale to w trosce o te najstarsze maszyny, pieczołowicie odrestaurowane, wymagające poszanowania. Rywalizacja jak zawsze przebiegała i przebiega fair. Wieczorne spotkana przy ognisku, trwające do białego rana a przede wszystkim porywające koncerty miejscowych i przyjezdnych zespołów rockowych zapewniają niezapomniane wrażenia.

Świetny koncert zagrał zespół Morhana, będący już trzeci raz na NRMZ. Co najbardziej cieszy, impreza nabiera charakteru pikniku rodzinnego, widok małych dzieci, przywykłych do zapachu spalin już tu nikogo nie dziwi.No i ta wspaniała młodzież, która jest naszą przyszłością. Jeszcze parę lat temu na tylnym siedzeniu jako pasażer a teraz jako pełnoprawny uczestnik imprezy. Czasem, może jeszcze z pewną nieśmiałością, za to z wielką ambicją i zaangażowaniem również  motocyklistki pokonują trudy etapowej rywalizacji. Sobotni wieczór to także pomoc potrzebującym w postaci licytacji na rzecz Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci. Co roku akcja ta spotyka się z wielkim zrozumieniem i hojnością wśród braci motocyklowej. Pozostaje na koniec pogratulować wielu świetnych pomysłów organizatorom i życzyć wytrwałości wszystkim osobom zaangażowanym w to przedsięwzięcie. Niech ta, tak wartościowa impreza cieszy nas jeszcze przez długie, długie lata. Do zobaczenia na Roztoczu za rok!

Damian Iwiński

a tutaj zdjęcia

X Rajd Nocny Motocykli Zabytkowych -Zaba X Rajd Nocny Motocykli Zabytkowych -Zaba X Rajd Nocny Motocykli Zabytkowych -Zaba X Rajd Nocny Motocykli Zabytkowych -Zaba X Rajd Nocny Motocykli Zabytkowych -Zaba X Rajd Nocny Motocykli Zabytkowych -Zaba